Tusk dokonał swojej nocnej zmiany, tak jak kiedyś Wałęsa z Olszewskim, tak on dla ratowania swojej sempiterny usuwa Kamińskiego i atakuje CBA. Nic się nie zmieniło. Wtedy Wałęsa zaprzedał się agentom i pomimo wielkiej estymy dla Premiera Olszewskiego zaczął nań nagonkę nazywając go szaleńcem. Dzisiaj Tusk mówiący o swoim przekonaniu, co do uczciwości Kamińskiego nazywa go oszustem. Taka jest polska polityka. Świętujemy rocznice pokonania komuny, ale tak naprawdę nigdy jej nie pokonaliśmy skoro Tusk broniąc siebie i kolegów łamie prawo. Salon czerwony z Czerskiej się cieszy z wyrzucenia Kamińskiego tak samo jak kiedyś cieszył się z dymisjonowania Olszewskiego. Tusk teraz stracił swoją solidarnościową cnotę i okazał się Wałęsą bis. Dorównał swojemu idolowi z lat młodości. Jak kiedyś podczas nocnej zmiany z 92 może patrząc na słupki popularności powtórzyć swoje słynne "panowie policzmy głosy"...a Polska, Solidarność, patriotyzm to jak kiedyś pisał coś co ciąży liberałowi.


